Witaj Drogi Gościu!

Sam rozumiesz, jak trudno napisać tekst o sobie, który nie byłby zimną metryczką zawodową... Wybacz więc jego niedoskonałość i nie bądź nadmiernie surowym sędzią:).

Obejrzyj zdjęcia. Zobaczysz na nich wiele wcieleń. Każde zawiera cząstkę mojej osobowości- wyabstrahowaną- może przez to bardziej czytelną... Pytaj o wszystko, co Cię interesuje- chętnie odpowiem.

Cieszę się, że udało mi się złapać dystans do świata i siebie samej. Przyglądam się sobie z pobłażliwością; czasem z podziwem, czasem z zażenowaniem. Jednak lubię siebie, więc wybaczam sobie potknięcia, nie ustając w pracy nad własną historią. Każdy dzień traktuję jak początek interesującej przygody.

Kolekcjonuję chwile. Doświadczam; smakuję. Uczę się wciąż nowych definicji szczęścia i cierpienia... Szukam "świętej równowagi".
Myślę, że umiejętność pokonywania niedostatków własnej natury, radzenie sobie z nieznośną delikatnością emocjonalną, to moja najcenniejsza wartość.

Akceptuję moją kobiecość, a wynikającą z niej kruchość wewnętrzną odczuwam jako wystarczające do samodoskonalenia utrudnienie. Czuję się królową paradoksu, pozwoliłam jednak, by dojrzałość zbudowała we mnie umiarkowaną stabilność. Wypracowałam osobisty "niezbędnik"- zestaw narzędzi do walki z przeciwnościami losu. Przy jego pomocy radzę sobie w życiu i pracy, nie upadam nigdy zbyt nisko, umiem podnosić się i spoglądać problemom w twarz, a chwilowe zalęknienia nie zabijają optymizmu. Moja droga ciekawa, przynosi wciąż nowe wyzwania, którym stawiam czoła z różnym skutkiem... Wielekroć odnoszę zwycięstwa, jestem z nich dumna. Dużo pracuję, mam przed sobą wiele kolejnych celów do osiągnięcia. Nadmierny perfekcjonizm, co prawda, utrudnia mi codzienną egzystencję i często obarcza frustracjami - robię jednak postępy i w tej materii :).
Cieszą mnie moja ciekawość, pasja życia, namiętności... Cóż z tego, że wynikają z nich często tarapaty... Dusza żywi się emocjami; uważam, że są jedyną cenną wartością ludzkiego istnienia...
Pielęgnuję wspomnienia. Na tych dobrych buduję moje zamki- nie wszystkie są na lodzie, ale nawet te nie nadające się do przeniesienia na stały grunt inspirują i dyscyplinują wewnętrznie, wyznaczają kierunek, przydają bezczelności, redukują lęk. Chronią przed destrukcyjną, podcinającą skrzydła bezsilnością, łagodzą wewnętrzny protest przeciwko naruszaniu osobistego sanktuarium.
Sam wiesz, Miły Gościu, jak często zmuszony jesteś mobilizować siły, by nie pozwolić sobie na upadek, bezwolność, opuszczenie rąk. Rodząca się wówczas agresja obraca się przeciwko nam samym, gniew niszczy duszę i nie owocuje pozytywnymi następstwami. Dlatego pozwalam sobie na irracjonalne marzenia i każdego dnia wymyślam następne rozdziały mojej bajki o przyszłości.

Życzę i Tobie pięknych pragnień- nieobliczalnych i aroganckich:)- oraz niezłomnej wiary w ich rychłe ziszczenie. Nam obojgu życzę zaś wiele siły. Radości. Impetu. Umacnianego codziennie przekonania, że życie jest konstruktywną przygodą, że ma sens i blask:).

 

 

początek strony

poprzednia strona

*strona startowa*

Copyright © Monika Cichocka i Arkadiusz Majer
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Łódź, 15-Dec-2003 10:54
"Łi a de czempions!!"

odwiedzin od 25 maja 2002